źródło zdjęcia: Empik. Marcin Luter John M. Todd. Egzemplarz z Biblioteki Pedagogicznej. Pierwszy raz z tą książką zetknąłem się na drugim roku studiów historycznych. I pozostawiła silne wrażenie. Potem wielokrotnie do niej wracałem, mamy więc tutaj dziś do czynienia z "re - readingiem". Bardzo lubię postać Lutra, i czytać wciąż o nim wiele. Mam też Pomocnik Historyczny" wydawany przez Politykę w całości poświęcony Lutrowi. Przyznam zaś, że z kolei od czasów studiów z drugiej strony, bardziej mnie w swoim czasie zajmował Kalwin. Ale teraz czas na Lutra. W tej książce jest wszystko: jego dzieciństwo, nakreślony obraz rodziny, rodzeństwa, matki i ojca reformatora. Czas nauki - a ten jest bardzo ważny. Luter był postacią skomplikowaną, badania nad jego spuścizną dzieł , pism, itd wciąż trwają a i tak życia ponoć nie starczy by przestudiować go całego. Książka jest bardzo wyważona, wręcz powiedziałbym ekumeniczna. Ukazana postać bohatera jako bardzo ludzkiego, żyjącego u schyłku średniowiecza a na początku renesansu. Czy ta biografia wyczerpuje wszystko? Otóż niestety nie, ale jako podstawowe kompendium wystarczy, nie tylko dla historyków, ale i pozostałych humanistów, czy osób poszukujących innych religijności. Polecam. Barwna, urozmaicona , bohater biografii ukazany jako człowiek z krwi i kości.
Ostatnia z rodu . O Annie Jagiellonce, Paweł Jasienica. źródło zdjęcia: - Tania Książka. Egzemplarz z Biblioteki Pedagogicznej. Fascynująca , przekrojowa była to lektura. Autora przedstawiać nie trzeba, wszak to legenda sama w sobie. I nie tylko o Annie Jagiellonce ta książka jest, ale także spotkamy tu mnóstwo polityki, mnóstwo ciekawostek z zakresu sztuki dyplomatycznej i politycznej wieku szesnastego. Anna Jagiellonka , nieodrodna córka Królowej Bony, dewotka, ale i zręczny polityk, zręczny znawca koterii i sytuacji międzynarodowej. Doczekała się korony, była obserwatorem kilku pierwszych elekcji. I tak się zastanawiam, czy postacią tragiczną też była, czy nie? Jak na tamte czasy bardzo późno wyszła za mąż (za Stefana Batorego) i była wtedy już niestety kolokwialnie pisząc w "wieku nieprodukcyjnym". Chociaż cień nadziei na potomstwo był. Anna tak naprawdę po wyjeździe Bony do Włoch i po śmierci brata , Zygmunta Augusta była pozostawiona sama sobie. I dzielnie walczyła , o to, co jej się należało. Ale tak naprawdę to chyba była kozłem ofiarnym Jagiellonów. Nikt o nią wcześniej nie dbał, musiała więc z czasem polegać tylko na samej sobie. Polecam tę lekturę, Anna Jagiellonka wszak to postać niezwykła, nie do końca jednak ostatnia z rodu, gdyż na tronach europejskich zasiadali jeszcze potomkowie Jagiellonów, tyle, że w ramach innych (nazewniczo) dynastii.
Danuta Wójcik - Góralska- Niedoceniana Królowa. Źródło zdjęcia: Lubimy Czytać. Egzemplarz z Biblioteki Pedagogicznej. Bona to moja ulubiona królowa polska, ale książka ta po raz pierwszy chyba trafiła w moje ręce, o czym świadczy statystyka na Lubimy Czytać. Wielu z nas pamięta z pewnością serial "Królowa Bona" z niezapomnianą Aleksandrą Śląską w roli głównej i ze słynnym i częstym na jej ustach : "Presto ! ". Postać tragiczna, z Włoch przywiozła nie tylko włoszczyznę, ale i zasadę, że kobieta w polityce może się odnaleźć , że może współrządzić, jak nie oficjalnie, to nieoficjalnie. Zawdzięczać jej zawdzięczano wiele. Niesłusznie oskarżana o trucicielstwo, zmarła po powrocie do Włoch od trucizny właśnie. Robiła wiele, była bardzo mądrym politykiem, bardzo dalekowzrocznym. Nienawidziła Habsburgów i Hohenzollernów. Gdyby Zygmunt I Stary się jej słuchał, być może - Prusy Książęce z czasem by się nie połączyły z Brandenburgią. Co zgotowało z czasem Rzeczypospolitej rozbiory. Uwielbiała Zygmunta Augusta, rozpieszczała go, o córki jednak mniej się troszczyła, co odbije się potem na samotnej Annie Jagiellonce. Gospodarna, umiała reformować majątki na Litwie i w Koronie, przez co przez wiele lat po jej śmierci ich mieszkańcy wspominali "dobrą Królową" bądź "dobrą Wielką Księżnę Litewską". Niedoceniona w Polsce, dla której robiła wszystko, z czasem poróżniła się z synem. Polecam lekturę.
źródło zdjęcia: Tezeusz. Praca zbiorowa pod kierunkiem Jerzego Kolendo, Ewy Wipszyckiej i Julii Zabłockiej. Tom drugi można czytać niezależnie od pierwszego czy trzeciego tomu. Tom I też jest łatwo dostępny, gorzej z tomem trzecim, jeszcze przeze mnie nie zdobytym . Egzemplarz pochodzi z Biblioteki Pedagogicznej. Nie jest jednak ta pozycja aktualna w wielu podrozdziałach , jednak są też treści i jest ich dość wiele, gdzie można czerpać jeszcze w miarę aktualne rzeczy. Punkt ciężkości został położony na bibliografię poszczególnych dziedzin , zajmujących się starożytnościami greckimi i rzymskimi. Czytanie - no cóż, wymaga wydzierżawienia sobie nieco czasu. Wartość publikacji niewątpliwie podnosi bardzo wiele fotografii , między innymi rzeźb. Dla kogo? Dla historyków oczywiście starożytnej Grecji i Rzymu, dla innych pasjonatów tego tematu, dla starszych uczniów klas licealnych o rozszerzonej historii, ale także i dla osób, które planują wczasy, wycieczki bądź urlopy / wakacje w Grecji lub w Rzymie. A teraz będę poszukiwać tomu trzeciego, bardzo trudno dostępnego. Praca jest monumentem, ze względu na wielość badań przeprowadzonych przez Autorów pozycji.
źródło zdjęcia: Empik. Egzemplarz recenzowanej książki pochodzi ze zbiorów Biblioteki Pedagogicznej. Autor był wybitnym mediewistą, znana jest też i popularna inna jego książka: podręcznik do średniowiecza powszechnego.
źródło zdjęcia:-> Lubimy Czytać. Tom II jest śmiem twierdzić, znacznie bardziej przystępny niż tom pierwszy. Monumentalny, liczy ponad 1000 stron. A znacznie przystępniejszy dlatego , iż omawia on języki bliższe nam kulturowo i geograficznie, niż tom pierwszy. Konstrukcja jest podobna jak wcześniej: rozdział dotyczący danej grupy językowej, omówienie gramatyki poszczególnych języków danej grupy, a następnie próbki tekstów, i ich transkrypcja oraz przekład na polski. Indoeuropeistyka jest gałęzią nauki nieco egzotyczną i dziś, szkoda, pokrewieństwo bowiem pomiędzy językami powinno być znacznie więcej rozpowszechniane i uświadamiane. Niemniej jak na nasz rynek i potrzeby chyba, pozycja ta spełnia swoją funkcję. Jest egzotyczna nieco, ale jej recepcja i trafianie - kolokwialnie mówiąc- do historyków, filologów, archeologów nie stanowi chyba większego problemu.
źródło zdjęcia: Lubimy Czytać. Czy wiecie, że język polski należy do rodziny języków indoeuropejskich? Ale bliższy polskiemu jest sanskryt niż np. łacina czy język niemiecki. Publikacja jest pracą zbiorową, a pierwszy tom obejmuje głównie łacinę, grekę oraz języki indoeuropejskie grupy wschodniej w tym żywe i martwe. Książka jest ciekawa, zawiera mnóstwo ciekawostek, niemniej wymagana jest tutaj znajomość, nawet pobieżna, alfabetu greckiego. Konstrukcja pracy podnosi wartość dzieła. Obok informacji podstawowych o omawianym języku, jest jego historia, zasięg użytkowania, liczne teksty w oryginale, a następnie w tłumaczeniu. Myślę, że można tę pozycję polecić nie tylko filologom, ale i historykom, archeologom, czy samoukom, którzy pragną zgłębić tajniki wielu gramatyk i systemów językowych. Praca jest o tyle cenna, że dowiedzieć się można wielu naprawdę nowych rzeczy.
źródło zdjęcia: Tezeusz.pl Trochę to dziwne, że dopiero teraz natrafiłem na tę pozycję. O okresie hellenistycznym bowiem zdarzyło mi się już pisać na tym blogu. Książka papirologa Anny Świderek pochodzi ze zbiorów Biblioteki Publicznej. Niesamowita to opowieść. Ale najpierw tło chronologiczne: treść dzieła obejmuje czasy od podboju Egiptu przez Aleksandra Wielkiego po rok 642 naszej ery, kiedy to półksiężyc zatriumfował nad całą doliną Nilu. "Piaski egipskie przemówiły po grecku" - bowiem w tym czasie greka stała się językiem międzynarodowym, "Koine" - gdzie od Rzymu po Indus użytkownicy tego języka rozumieli się bez trudu . I papirusy - powszechnie dostępny materiał w Egipcie, gdzie nawet słabo wykształceni Grecy, Greko - Rzymianie, potem Rzymianie, i Koptowie - sięgali po ten materiał pisarski i dość śmiało kreślili na nim znaki, przeważnie w alfabecie greckim. I materiał ten jest znajdowany do dnia dzisiejszego. Autorka nam jasno wskazuje, że odkryć non stop przybywa, zaś dla każdego papirologa każdy tekst, zniszczony, bądź fragmentaryczny jest bezcenny, bo oddaje wszystko to, co przeżywali jego użytkownicy. Ogrom treści jest poświęcony życiu codziennemu, codziennym troskom, problemom, ale i radościom. Tak bardzo aktualnych i dzisiaj. Edukacja, zakupy, wiązanie końca z końcem, choroby ówczesnych - to znajdujemy w książce. Autorka zwraca także uwagę na to, że zwiedzając jakiegokolwiek muzeum ze zbiorami starożytnymi - można poszukać papirusów. A do tej pory odkryć przybywa i przybywać będzie, rzucając nowe światło na okres hellenistyczny w dziejach Egiptu.
źródło zdjęcia:-> Lubimy Czytać. Egzemplarz - Biblioteka Pedagogiczna.